Czubajka kania (pełne opracowanie)
Czubajka kania (Macrolepiota procera), potocznie zwana sową.
Niby wszyscy ją znają, ale przeglądając grupy widzę, że temat zdecydowanie warto odświeżyć.
Z czubajkami (czubajnikami) jest trochę jak z koniakiem —
nie każda brandy jest koniakiem i nie każda czubajka jest kanią.
A skoro mowa o prawdziwej czubajce kani, to powinna spełniać kilka warunków:
– nie zmienia barwy na czerwoną lub pomarańczową po uszkodzeniu miąższu czy blaszek,
– ma ciemniejsze cętki na kapeluszu, zwykle w odcieniach brązu (chyba że deszcz je zmyje 😏),
– na środku kapelusza znajduje się większa, ciemniejsza łatka, która nie znika tak łatwo,
– pierścień jest ruchomy i przesuwa się po trzonie (chyba że już odpadł 😊),
– poniżej pierścienia trzon jest poprzecznie prążkowany — tzw. zygzak (chyba że ślimaki były szybsze 🐌🐌🐌),
– bulwa na końcu trzonu nie jest osadzona w pochwie.
Jeśli czubajka spełnia wszystkie te cechy, możemy być spokojni i szykować patelnię.
Oczywiście po obróbce termicznej — bez niej też posiedzimy… ale w zupełnie innym nastroju 😵
A co z pomyłkami?
W Polsce są one stosunkowo bezpieczne — nie mamy silnie trującego gatunku łudząco podobnego do kani.
Za oceanem trzeba uważać na sinoblaszka trującego (rodzaj Chlorophyllum).
Nie odnotowano po nim zgonów, ale trzy dni chorowania to też średnia przyjemność — dlatego znalazł się w porównaniu.
Drugą grupą „pomyłkową” są czubajniki czerwieniejące i ogrodowe.
Ich jadalność jest kontrowersyjna — część autorów podaje je jako niejadalne, inni jako jadalne z zastrzeżeniem.
Mają tendencję do pochłaniania zanieczyszczeń, więc szczególnie odradza się zbieranie ich w pobliżu dróg, zakładów czy ogródków działkowych.
Na planszach nie oznaczyłem ich jako niejadalnych właśnie z powodu tej rozbieżności — tu decyzja należy do Was.
A co z metalami ciężkimi?
Kania również potrafi kumulować rtęć, kadm czy ołów, dlatego najlepiej zbierać ją w czystych miejscach i jeść z umiarem.
Naukowcy podkreślają, że zjedzenie dużej ilości w krótkim czasie może podnieść poziom toksycznych pierwiastków w organizmie.
Dość straszenia 😉
Dlaczego ją kochamy?
Bo jest pyszna, powszechna i bogata w minerały: cynk, fosfor, potas.
Do tego jest niskokaloryczna…
No, chyba że w panierce i na tłuszczu — wtedy dieta „kaniowa” raczej nie przejdzie 😏🤫
Każdy grzybiarz ma swoje sposoby na kanię, a jej zastosowanie w kuchni ogranicza tylko wyobraźnia:
– klasyk „a la schabowy”,
– faszerowane młode owocniki,
– marynaty,
– susz,
– flaczki z kani
Inne linki
Galeria zdjęć
Wyświetlenia: 181





