10 przykazań grzybiarza

Powiązane strony
Autor
Leśne WW - Krzysztof Szaraniec
10 przykazań grzybiarza
1. Zawsze pamiętaj, że...

Grzyb to sposób na życie.
Ucieczka od rzeczywistości.
Obiekt westchnień.
Plan na szczęście.
Model do fotografowania.
Dodatek do potraw, a czasem danie główne.
Cel w poszukiwaniach.
Frustracja, gdy się chowa.
Mara senna.
Sen codzienny.
Opętanie i radość, gdy rośnie.

Można więc śmiało stwierdzić, że dla niektórych grzyb jest nie tylko pasją, ale wręcz stylem życia — życiem całej rodziny, jeśli nie… członkiem rodziny.

Spodziewałeś się, że będzie o budowie grzyba? 

Pamiętaj: zaczynając przygodę z grzybami, możesz doświadczyć silnego zaangażowania, przyspieszonej akcji serca na ich widok oraz innych całkowicie normalnych reakcji. Rozważ to i miej świadomość, że zostałeś ostrzeżony. Za dalsze działania bierzesz odpowiedzialność.

Jeśli masz skłonność do uzależnień — wskazana jest konsultacja lekarska.
Mnie nikt nie ostrzegł i jest już za późno, ale Ty jeszcze możesz wziąć nogi za pas i uciec w las.

2. Zawsze bądź przygotowany

Do lasu zabieramy wszystko, co niezbędne, by zachować bezpieczeństwo i radość z wyprawy.
Wygodne buty — chronią przed chaszczami, krzaczorami, jeżynami i malinami.
Długie spodnie — z tych samych powodów, a dodatkowo można je włożyć w kalosze, żeby utrudnić wędrówkę pająkom czy żmijom.

Ubieramy się zgodnie z pogodą i rejonem, w którym zbieramy. Jeśli pogoda jest zmienna — lepiej to uwzględnić.

Telefon to cacko, które pozwoli fotografować leśne cuda, wezwać pomoc i odnaleźć drogę powrotną. Dobrze, jeśli jest naładowany — w lesie ogień rozpalisz patykami, ale mobilnego punktu ładowania raczej nie znajdziesz. Chyba że trafisz na leśniczówkę i życzliwą duszę.

Jeśli jest gorąco — weź napoje chłodzące.
Jeśli zimno — rozgrzewające.
Nie sugeruję, jakie każdy zrozumie po swojemu, ale umiar zawsze wskazany.

Nie zapominamy o jedzeniu — tyle, ile potrzeba na planowaną wyprawę.

To, co zabraliśmy do lasu, zabieramy z powrotem. Będzie łatwiej, bo część zjemy i wypijemy, więc ręce nie odpadną od pustych opakowań. Ekosystemowi będzie lżej.

Znam tylko jedną rzecz, która po spełnieniu swojej funkcji zwiększa objętość — więc jeśli znaleźliście radość razem, to też ją zabieramy. Innym będzie mniej smutno.

Bardziej przezorni mogą dorzucić coś jeszcze na wypadek zagubienia w lesie lub… porzucenia.

3. Pamiętaj, gdzie twa droga — czyli jak się nie zgubić

Bezpieczeństwo w lesie to priorytet. Raz już chciałem zostawić cały zbiór jako ofiarę, byle tylko las mnie wypuścił.

Sposobów na uniknięcie zgubienia jest wiele:
– rozsypywanie okruszków jak Małgosia,
– rozwijanie włóczki,
– układanie strzałek z patyków – wracanie po własnych śladach.

Może się udać.
Można też korzystać z metod starych Indian — pozycja słońca, gwiazd, jeśli noc nas zastanie.
Można użyć kompasu albo słupków oddziałowych.

A jeśli żadna z tych metod nie jest godna człowieka współczesnego — użyj aplikacji do określania położenia. Na początku ustaw lokalizację auta i zapisz ją. Potem aplikacja wskaże kierunek.

Ja używam Google Maps lub aplikacji Lasów Państwowych (mBDL).
Google zna każdy, a mBDL ma dodatkowo informacje o podziale lasów i pozwala podać dokładny sektor w razie potrzeby.

Obie doprowadzą Cię do samochodu… chyba że zaparkowałeś w niedozwolonym miejscu i odholowali.

4. Gdzie zbierać — czyli z szacunkiem do lasu

W lesie jesteś gościem — zachowuj się jak gość.
A jeśli jako gospodarz dbasz bardziej — poczuj się gospodarzem.

Za nieprzestrzeganie zasad grożą kary.

Przed wyjściem sprawdź, czy do lasu można wejść — czasem obowiązuje zakaz z powodu wycinki lub zagrożenia pożarowego.

Teren może być:
– chroniony (Park Narodowy, rezerwat) — wtedy nie zbieramy grzybów,
– prywatny — właściciel może sobie nie życzyć ani zbierania, ani fotografowania,
– wojskowy — grzybobranie może się skończyć szybciej, niż zaczęło.
Auto zostawiamy w wyznaczonym miejscu.
Po lesie samochodem jeździć nie wolno, poza drogami dopuszczonymi do ruchu.
Pieszo — prawie bez ograniczeń.

Unikamy szkółek leśnych, młodych upraw do 4 m wysokości i ostoi zwierzyny.

Zasada ogólna:
Nie niszcz. Nie śmieć. Nie hałasuj. Nie strasz. Nie strzelaj. Nie podchodź do młodych zwierząt.

Jeśli tego przypilnujesz — wrócisz z koszem grzybów, a nie z mandatem.

W lesie nie zawsze jesteśmy niewidoczni — fotopułapek jest coraz więcej, a i nie wiadomo, kto siedzi w krzakach.

Pamiętaj o grzybach chronionych oraz gatunkach rzadkich i zagrożonych.
Chronionych nie zbieramy w żadnym wypadku.
Rzadkie — warto zostawić, żeby się rozsiewały.

5. W co zbierać — duś tylko w potrawie

Entliczek, pentliczek, czyj to stoi koszyczek…

Najkorzystniej zbierać do wiklinowego kosza — nie tylko, żeby uniknąć hejtu
Grzyby w koszu lepiej znoszą transport, są szczęśliwsze i zdrowsze.

Najważniejsze w transporcie:
cyrkulacja powietrza,
brak wysokiej temperatury i wilgotności,
ochrona przed obiciem i zgnieceniem.
Jeśli zbierasz kilka gatunków — delikatne nie powinny lądować na dnie.

Jeśli masz tylko plastik — uwolnij grzyby jak najszybciej.
W „tropikach” rośnie aktywność bakteryjna i przyspiesza gnicie, a robactwo ma raj.

Żeby była jasność — nie zakazuję i nie nakazuję.
Każdy zbiera pod siebie.
Nie zaglądam w cudze reklamówki ani wiadra.

Jednak…

Człowiek ma ok. 60% wody w ciele.
Grzyb — 80–90%.
Wyobraź sobie, że owijasz się folią w ciepły dzień i dodajesz jeszcze 20% parującej wody…
Wtedy wiesz, co dzieje się z grzybem, który chcesz zjeść.

6. Nie kombajnem po lesie

Czym zbierać?

Tu panuje pełna dowolność i zdrowy rozsądek. Może to być jarzyniak, scyzoryk, kosa, sierp, albo specjalny nóż z pędzelkiem. I nie chodzi o to, żeby bawić się w archeologa — pędzelek służy do oczyszczania grzybów. Im więcej oczyścimy w lesie, tym mniej problemów zabieramy do domu.

Przy dużym wysypie ktoś mógłby pomyśleć o „delikatnym zmotoryzowaniu się” i użyciu kosiarki, ale ten pomysł odpada z kilku powodów. Po pierwsze: nie wolno niszczyć ściółki. Po drugie: nie wolno hałasować.

Czasem niektóre smakołyki rosną wysoko na drzewach. Jeśli komuś przyjdzie do głowy zabrać siekierę — szczerze odradzam. Drabina wydaje się mniej szalonym pomysłem, choć i tak jest to rozwiązanie dla wyjątkowych zapaleńców i smakoszy.

7. Wykręcaj, wycinaj, nie wyrywaj

To temat, o który spierają się zbieracze od lat. Istnieją dwie szkoły:
– wykręcać,
– wycinać przy samej ziemi.
Na szczęście sprawa jest prosta: obie metody są prawidłowe i nie szkodzą grzybni.

Czego nie wolno robić?
– wyrywać grzyba razem ze ściółką,
– ryć w ściółce w poszukiwaniu maluchów — człowiek to nie dzik… (chyba)
Po zabraniu owocnika trzeba zakryć powstały otwór, żeby grzybnia nie wyschła. Bardziej szkodliwe niż sposób zbierania jest… zadeptywanie lasu, co potwierdziły badania m.in. na pieprznikach jadalnych.

Osobiście polecam wykręcanie — pozwala obejrzeć cały owocnik i upewnić się, co właściwie zbieramy.

Warto też oczyścić grzyby przed włożeniem do koszyka. Jeśli wrzucimy brudne, z piachem i igliwiem, cały ten bałagan przyklei się do innych, zwykle czystych części, np. hymenoforu. Później będzie trudniej oczyścić je na sucho.

A jeśli będziemy zabierać zbyt dużo niepotrzebnego runa, pradawni bogowie lasu mogą nas nawiedzać w snach i zabierać na grzybobrania, na których nie znajdziemy ani jednego grzyba.
A tak serio — to po prostu praktyczna rada.

Nie przechowuj długo nieprzerobionych grzybów.
Najlepiej zająć się nimi od razu po powrocie. Zbyt długie czekanie może sprawić, że zaczną się psuć, a jeśli trafi się jeden zaczerwiony, robaki przejdą na zdrowe. Niektóre gatunki potrafią wręcz… wyparować (np. czernidłaki). Jeśli musisz odłożyć obróbkę, rozłóż grzyby w chłodnym miejscu i wróć do nich jak najszybciej.

8. Nie znasz — nie jedz.

Nie znasz — poznaj.
Znasz — podziel się wiedzą.

Nie każdy, kto najgłośniej krzyczy, ma rację. Identyfikacja w lesie nie należy do prostych, szczególnie gdy grzybów jest dużo, a my chcemy poznać nowe gatunki. Trzeba zsynchronizować kilka zmysłów: wzrok, węch, dotyk, a czasem smak.

Dlatego nie warto na siłę dopasowywać znalezionego grzyba do wymarzonego gatunku. Wiele jadalnych ma swoje mniej lub bardziej niejadalne sobowtóry. Jeśli mamy wątpliwości — szukamy innego owocnika, który spełnia wszystkie cechy rozpoznawcze.

Zbieramy tylko to, co zamierzamy spożytkować.
Musimy mieć 100% pewności, że to gatunek jadalny i kolejne 100%, że nie jest to coś innego. O pomyłkę nietrudno, a co roku zdarzają się zatrucia.

Mity, które warto obalić:
Gotowanie z cebulą — cebula nie zmienia koloru pod wpływem toksyn (szczególnie nie przy muchomorze sromotnikowym).
„Jak ślimak zjadł, to jadalne” — nieprawda. Każdy organizm ma inny metabolizm.
„Wygotujemy truciznę” — nie każda toksyna rozpuszcza się w wodzie.
„Łagodny smak = jadalny” — silnie trujące gatunki też bywają łagodne.
I to nie wszystkie mity…

Pamiętaj też, że różne gatunki wymagają różnych metod obróbki. Nie każdy grzyb traktujemy tak samo. Jeśli masz okazję pójść do lasu z kimś doświadczonym — korzystaj i chłoń wiedzę jak przed egzaminem. Ale pamiętaj: grzybiarz grzybiarzowi nierówny. Można mieć 30 lat stażu i zbierać tylko cztery gatunki. Dlatego myślenie zawsze włączone.

Słuchaj mądrzejszych, ale nie wyłączaj głowy (powtórzę jeszcze raz).

9. Porady i identyfikacja — czyli wsparcie grupowe

Z wierzchu kapelusza niczego nie wyczarujesz — wie o tym każdy początkujący iluzjonista.

Kto wrzuca zdjęcie do identyfikacji, musi pamiętać, że nie zawsze da się określić gatunek. Dlatego najlepiej:
– zabrać owocnik ze sobą,
– zrobić zdjęcia w świetle dziennym: kapelusza, hymenoforu i trzonu,
– opisać środowisko, lokalizację i czas zbioru,
– w razie potrzeby dosłać zdjęcie przekroju.
Uwierz — nawet starzy wyjadacze będą pod wrażeniem

Często odpowiedź może być niejednoznaczna albo ograniczona do rodzaju. Niektóre gatunki wymagają mikroskopu. Podawanie nazwy „w ciemno” bywa nadużyciem, choć nie można wykluczyć wybitnych zdolności poznawczych.

Pamiętaj, żeby samodzielnie zweryfikować odpowiedź w atlasie. Ludzie zwykle chcą pomóc, ale ostateczna decyzja należy do Ciebie.

W sezonie „borowikowo–podgrzybkowym” pytanie o czubajkę może dać 50 odpowiedzi „nie kania”, a czasem i „szatan” się przewinie — choć to już przy innym grzybku.

Dlatego stosuj zasadę ograniczonego zaufania.
Zawsze warto sprawdzić informacje w kilku źródłach — w końcu chodzi o Twoją wątrobę.

10. Szybko reaguj

Nawet jeśli zadbasz o wszystko, co wcześniej opisałem, może się zdarzyć, że coś niepożądanego trafi do koszyka i dojdzie do zatrucia.

Reaguj szybko i zachowaj spokój.
Nie czekaj, aż „samo przejdzie”.

Jeśli pojawią się:
– nudności,
– wymioty,
– bóle brzucha,
– osłabienie,
skontaktuj się z lekarzem.
Zabezpiecz resztki jedzenia. Wymioty również mogą być przydatne do analizy.
Jeśli objawy ustąpią, a nie skonsultowałeś się z lekarzem — to nie oznacza, że jesteś bezpieczny. Niektóre toksyny działają podstępnie. Przy zatruciu muchomorem sromotnikowym objawy mogą zniknąć po 12 godzinach, by później wrócić ze zdwojoną siłą — wtedy może być za późno.

Czas ma kluczowe znaczenie.

Jeśli dotarłeś aż tutaj — gratuluję cierpliwości 😉
Do zobaczenia w lesie 🌲🌲🌲

Galeria zdjęć
10 przykazań grzybiarza
0 0 głosy
Ocena artykułu
Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 Komentarze
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze